środa, 6 marca 2013

Himchan x Zelo ; Zelo x Daehyun B.A.P


Tytuł : "Never give up."
Bohaterowie : Bang Yong Guk (Yongguk), Kim Him Chan (Himchan), Jung Dae Hyun (Daehyun), Yoo Young Jae (Youngjae), Moon Jong Up (Jongup), Choi Jun Hong (Zelo)
Pairing: Himchan x Zelo; Daehyun x Zelo
Gatunek : Rating R - 17 One shot, Romans, Erotyk.
Zespół : B.A.P


     Jak każdego dnia Daehyun przemierzał korytarz ze swoim kumplem Jongupem. Czarne skóry, ciemne jeansy, czarne adidasy, włosy postawione na żel. Jedni z najprzystojniejszych w szkole, stali w hierarchii równo z koszykarzami, a mianowicie Kim Him Chanem, który przewodził grupą z Bang Yong Gukiem i Yoo Young Jaem. Dae był rozgrywającym drużyny futbolowiej i mógł mieć każdą dziewczynę w szkole, w sumie faceta też. Zarozumiały playboy mający wszystko. Podobny był Himchan. Szkolna arystokracja gardząca niższą sferą. Hyun szedł pewnie przez szkołę i zobaczywszy Channiego i jego przyjaciół rzucił pogardliwe spojrzenie. Mijając grupkę powiedział tylko nienawistne „Kim...” i zniknął z Jongupem wśród tłumu. Yongguk zmierzył marnego gwiazdorzynę, a Jae wzruszył ramionami i zauważył, że Chan dalej patrzy w tamtym kierunku, ale Hyuna już tam nie było. Za to pomiędzy ludźmi manewrował Choi Jun Hong – największy kujon w szkole, przewodniczący kółka szachowego. Starsi nim gardzili, wykorzystywali do robienia zadań domowych i innych prac, podczas lunchu jedzenie często lądowało na nim, co do przyjemnych nie należało, ale taka już jego rola.
     - No nie gadaj Channie... Tylko proszę nie mów mi, że zainteresowałeś się kujonkiem... - wypalił nagle Jae.
     - Może... spałem prawie z każdym w tej szkole, nie licząc niższej warstwy haha. Ale Choi... hrmmm... Nie jest taki zły jak na kujona, nawet przystojny i słodki w dodatku. Przyjemnie byłoby go wykorzystać.... - odparł Himchan ze złowieszczym uśmieszkiem.
Wtedy niezwłocznie odezwał się Guk:
     - Ty zawsze musisz chcieć najgorszego towaru ? Ogarnij się i przestań myśleć o tej niedojdzie. Pieprzyć możesz kogoś innego i nie tracić przy tym reputacji.-
     Jednak Him nie dał tak łatwo zwieść się z tropu. Znalazł nową ofiarę i miał zamiar tropić ją niczym wilk.



     Lunch na ogrodach wyglądał jak zawsze. Niższa warstwa nie miała dostępu do trawnika i ławek tam stojących. Murki koło szkoły były oblegane przez mniej lubianych uczniów, a pod drzewami wylegiwała się elita szkoły. Jedynie Himchan z kolegami woleli siedzieć przy fontannie i zażywać kąpieli słonecznej, wiosna była piękna nawet dla tych narcystycznych, zadufanych w pozycji ludzi.Chodnikiem przechadzał się właśnie Zelo z nosem w książce i batonikiem wystającym z kieszeni. Dobry posiłek, pożywny i zdrowy, nie ma co. Himchan całą przerwę obserwował go uważnie, każdy ruch, szukał czegoś co mógłby wykorzystać, by się do niego zbliżyć. Nagle w zasięgu jego wzroku pojawił się Dae, który również bacznie obserwował pierwszorocznego. Tylko nie to... Zginiesz marnie ludzka stęchlizno. Powiedział sobie w duchu Channie i czym prędzej ruszył w jego stronę. Po chwili znalazł się tuż przed jego twarzą i nie zastanawiając się ani chwili zaczął na niego najeżdżać.
     - Odwal się od niego i nawet o tym nie myśl, bo zniszczę ci tą buźkę, na której tak bardzo ci zależy.-
     - Ty mi grozisz? - zaśmiał się szyderczo chłopak. - Jesteś nikim w porównaniu do mnie, a ten kujonek jeszcze dzisiaj będzie mój. Znajdź sobie jakiegoś innego bachora na dzisiejszą noc, bo ten będzie zabawiał mnie.-
     - Nie waż się go ruszyć, bo porozmawiamy inaczej Jung.- odparł Kim.
     - Nie rzucaj słów na wiatr i spływaj stąd, bo cię rozniosę. Idź pobaw się przy koszu piłeczką, bo koledzy chyba tęsknią. - powiedział i przeniósł wzrok na Guka i Jae, uśmiechając się przy tym tępo.
     - Nie pogrywaj ze mną. Źle się to dla ciebie skończy marny futbolisto. Wypieprzaj na trening i przestań się sprzeczać, bo wiesz, że mam rację. - dopowiedział na koniec i splunął Dae pod nogi, po czym odszedł nie spuszczając wzroku z Junhonga. Będziesz mój... Nie oddam cię temu palantowi.

     Kolejny dzień w prywatnym liceum, kolejny wiosenny dzień - jak każdego Dae przemierzał szkołę i poszukiwał ofiary. Niestety nie udało mu się wczoraj dorwać Choi, który speszył się na korytarzu i uciekł do klasy kiedy poczuł dłoń Daehyuna na swoim pośladku, ale jest kolejny dzień, kolejna szansa - nie puści tego płazem. Nie da swojemu rywalowi wygrać tych zawodów, bo przecież ludzkie uczucia są jak zwykły przedmiot w ich oczach. To nic ważnego, nic co może się liczyć, nic co może boleć... Zelo unikał Daehyuna najlepiej jak to było tylko możliwe, wyliczył nawet stopień prawdopodobieństwa w jakim może spotkać go w różnych miejscach. Biblioteka była jedynym miejscem, do którego gwiazda szkoły na pewno nie zajrzyy. Chłopak został po lekcjach zadowolony, iż ani razu nie natknął się na prześladowcę. Uczył się, znowu się uczył. W szkole wiało pustką, chłopak spojrzał na zegarek i przestraszył się – grubo po godzinie 16, a czekały go tańce. Coś o czym nikt nie wiedział. Nie lubił być obserwowany, dlatego też robił zajęcia sam dla siebie, bo w końcu po całym dniu pokazywania jednego oblicza przychodziła pora na oblicze skrywane wewnątrz jego serca. Od dziecka marzył o staniu się zawodowcem, niestety szkoła artystyczna odrzuciła jego papiery, a on strasznie się załamał, jednak nie poprzestał na tym i kontynuował. Chciał rozwijać się na tyle na ile to tylko możliwe, nie chciał rezygnować z pasji przez parę osób, które nie dostrzegły jego talentu. Kiedy dotarł na salę, od razu się przebrał i ruszył ćwiczyć nowy układ. Kiedy zaczął świat przestał istnieć, tylko on i muzyka. Himchan usłyszał głośny pop przemieszany z dubstepem kiedy wyszedł do sklepu po fajki i był tak zaciekawiony skąd to, że ruszył w stronę szkoły i zmierzał do źródła. Kiedy dotarł na miejsce zdziwił się widząc Choi tańczącego niczym dance machine. Kujonek? Tancerz? Przecież... nigdy bym nie powiedział... On faktycznie jest inny. Guk nie miał racji, a ja... czemu moje serce tak bije... Co się ze mną dzieje?! Kim nigdy się tak nie czuł, w sumie zawsze twierdził, że nie ma uczuć, a jego oczy wyschły, bo nie pamięta czy w ogólnie kiedykolwiek płakał. Tak bardzo zależało mu na wykorzystaniu tego chłopaka, a teraz co? Trafiło go... całkowicie go trafiło. Nigdy by się tego po sobie nie spodziewał, ale po prostu chciał odejść, tak bez słowa. Nie zrobił niczego, chociaż był z nim sam na sam w szkole. Mógł nawet wziąć go siłą, ale nie chciał tego. Może gdzieś w głębi nie chciał być taki jak Jung? W sumie Guk I Jae też nie byli tacy do końca. Himchan czasami słyszał ich rozmowy albo kiedy u nich bywał widział zmiany zachowania. Możliwe, że tylko Dae był takim doszczętnym dupkiem, a nawet Jongup chodzący za nim krok w krok po prostu padł ofiarą owczego pędu. Może... Nie. Jestem w elicie. Nie mogę być zakochany w kujonie.. W tancerzu... Właśnie! Gdyby tańczył publicznie to ludzie inaczej by go postrzegali, przecież ma talent. Mógłby być gwiazdą szkoły, ale ukrywa się... Czemu? Nic już nie było ważne, prócz tego czemu Choi ukrywa coś tak niesamowitego I pokazuje się od strony kujona, który daje sobą pomiatać. Him odwrócił się na pięcie I opuścił budynek szkoły. Minęły 2 godziny, a Zelo miał dość treningu na dziś, więc czym prędzej udał się pod prysznic, przebrał I ruszył do domu.
     Zelo mieszkał sam, ponieważ rodzice I rodzeństwo zostali w rodzinnym mieście Mokpo, a ten udał się do szkoły w Gwangju. Jego mieszkanie było na pierwszy rzut oka skromne, ale kiedy się przyjrzało szło zauważyć, że zawierało wiele rzeczy związanych z jego hobby, przykładowo na ścianach wisiało pełno plakatów z Naruto I Fairy Taila – był otaku. W rogu pokoju na stoliku leżała konsola I pełno gier, na stoliku w centrum pokoju laptop I parę książek ściągniętych z pokaźnego regału zawierającego masę fantastyki I przygodowych powieści z elementami romansu. W drugim kącie książki do matematyki I deskorolka. Na tablicy korkowej przy biurku zawalonym płytami teksty piosenek, które sam pisał. Lubił rap I taniec. Dwie najważniejsze rzeczy w jego życiu. Na łóżku leżała gigantyczna panda, podobna do tej, którą ma Tao z EXO, ale dużo, dużo pokaźniejsza. Dochodziła godzina 23, więc Zelo czym prędzej się ogarnął I położył spać. Był strasznie zmęczony – pierwszy raz od długiego czasu stracił tyle siły w ciągu jednego dnia. Kiedy był już na wpół śpiący wyszeptał tylko jedno: “Him Chan hyung...” I odpłynął do krainy snów.

     Kolejny dzień, powinien być taki jak zwykle. Zelo miał być wyzywany przez uczniów, obrzucony jedzeniem, miał przetrwać prześladowanie przez Dae I móc popatrzeć na Himchana. Tak Kim był obiektem zainteresowań młodego chłopaka, który widział w nim kogoś więcej niż narcystycznego faceta, który chciał przelecieć wszystko co tylko mógł, by reputacja mu nie spadła. Widział czasami jak Himchan reaguje na niektóre rzeczy. Widział ten błysk w jego oczach, ta ciemność, która go pochłaniała. Zelo nie mógł zapomnieć tego spojrzenia, które ciągle błądziło w jego umyśle odbijając się echem I ciągle powtarzając jak reklamy w telewizji. Potem znowu miał posiedzieć w bibliotece I pouczyć się, a kiedy ludzie opuszczą szkołę zniknąć, by pojawić się na sali I tańczyć. Kiedy stał w kolejce po jedzenie niespodziewanie usłyszał zza pleców czyiś głos I zdanie kierowane w jego stronę.
     - Widziałem cię wczoraj. Czemu się ukrywasz Choi? - głos był łagodny, ale pełen niezrozumienia.
     Kiedy pierwszoroczny się obrócił nie mógł uwierzyć w to co widzi. Kim Him Chan właśnie się do niego odezwał, obiekt jego uczucia przemówił do niego. Zaraz... widział mnie... Otrząsnął się nagle I spanikowany zaczął iść w stronę szafek I pustego korytarza, ale Kim nie dawał za wygraną I popędził za chłopakiem ile sił w nogach. Złapał go pod ścianą I dalej zadawał to samo pytanie. Choi stał przerażony I wryty, czuł się jakby miał zapaść się pod ziemię. Jego sekret wyszedł na jaw I to jeszcze elita o nim wie. Teraz już nie będzie tak samo.
     - Ja... - odezwał się w końcu młodszy. - Ja po prostu nie chcę być taki jak reszta... Chcę żeby ludzie lubili mnie za inteligencję, a nie za talent. Chcę być kimś bez tego... - urwał I spuścił wzrok. Nie chciał patrzeć w oczy Channiego, bo wiedział, że nie będzie mógł się oderwać od ich głębi. Him stał wryty I nie wiedział co ma powiedzieć. Pierwszy raz ktoś go zagiął I to zwykłą szczerością.
     - A teraz wybacz hyung. - dopowiedział chłopak, wyminął Himchana I zniknął za zakrętem.
Hyung? Przecież nikt prócz Jae... czasami... Nikt tak do mnie nie mówi... Ciągle słyszę “Oppa! Oppa... Oppa...” Niedobrze mi już od tego. Laski bywają strasznie irytujące... Himchan stał tak chwilę I zastanawiał się co się z nim dzieje. Zauroczył się młodym, słodkim chłopakiem. Pierwszy raz czuł coś takiego. Pierwszy raz zabolało go serce. Chłopak chciał być sobą, ale do pewnego stopnia to okazywać... Himchan... czuł ? On ma uczucia? Nie... to nie możliwe. Kiedy lekcje dobiegły końca Chan udał się do domu na obiad, a zaraz po nim udał się do szkoły, by zobaczyć Juna na tańcach. Niestety dziś chłopak zaczął szybciej I kiedy Him zmierzał w stronę bramy, która prowadziła na ogrody ujrzał Zelo idącego z wolna chodnikiem. Serce znowu zaczęło szybciej bić. W pewnej chwili ni stąd ni zowąd pojawił się Daehyun, który przyczepił się do młodszego I przyparł go do bramy. Choi próbował się bronić, jednak Hyun był zbyt silny I zbyt zdeterminowany, by w końcu dostać nagrodę w swoich wyimaginowanych zawodach. Wtedy Chan ostro się zdenerwował I podbiegł do futbolisty, po czym sprzedał mu mocnego buta na prawe biodro.
     - Nie dotykaj go Jung! Mówiłem ci, że masz się od niego odpieprzyć, ale jak widać do ciebie nic nie dociera. Skoro tak go chcesz, wybacz! TY CHCESZ KAŻDEGO! Poszukaj sobie dobrej dziwki I daj spokój Zelo. - wypalił szybko Himchan.
     - Ohh... Channie, Channie... Nie masz pojęcia z kim zadarłeś. Ty pieprzona gnido! - krzyknął Dae I rzucił się na chłopaka. Oboje zaczęli się bić, oboje oberwali, jednak kiedy Dae usłyszał sygnał policyjny szybko zniknął. Himchan otarł spodnie z piasku I uśmiechnął się do młodszego pytając:
     - Nic ci nie jest Junhong?-
     - Mi nic. Dziękuję za ratunek, ale … ale ty krwawisz.- odparł chłopak.
     - Nic mi nie będzie. To normalne, że pakuje się w kłopoty... - powiedział Chan I odwrócił wzrok. Jego jeansowa, ciemna kurtka, taką Zelo pamiętał. Wiecznie poprzecierane jeansy I tak samo było właśnie z tą kurtką, która teraz była poplamiona krwią – sam nie wiedział do końca czy jego czy Dae, ale musiał coś z tym zrobić. Koszulka też cała we krwi, kolano zdarte, na butach kolejne ślady krwi.
     - Jeśli twoja rodzina zobaczy cię w takim stanie... Możesz mieć kłopoty. Idziesz ze mną. Trochę cię ogarniemy hyung. Mieszkam sam, więc nie ma o co się martwić.- zaproponował, a raczej nakazał młodszy chłopak, po czym chwycił Chana za rękę I pociągnął w sąsiednią alejkę. Szli koło 20 minut, bo Himchan utykał przez uszkodzone kolano I parę siniaków. Choi zaprowadził kolegę do swojego pokoju I kazał poczekać, a sam skoczył po apteczkę I jakiś alkohol do odkażenia rany. Himchan rozglądał się po pokoju I nie mógł uwierzyć, że ktoś tak bardzo interesujący może tworzyć takie pozory, ale cóż... Himchan też nie był sobą w szkole... bynajmniej nie do końca. Trzymał pozycję dzięki zachowaniu zimnego drania. Musiał być taki jako kapitan drużyny... musiał jakoś działać na uczniów, a innego wyjścia jak strach nie widział. Nagle do pokoju wrócił Zelo.
     - Dobra, to teraz cię opatrzymy, zaraz dam ci coś z mojej szafki to się przebierzesz, bo wyglądasz strasznie, a ja wrzucę twoje ciuchy do zimnej wody żeby nie było śladów krwi.- mówił dość szybko chłopak.
     - D..- zachwiał się Chan. - Dlaczego to robisz? - spytał w końcu.
Junhong przestał patrzeć mu w oczy I zarumienił się na policzkach. Chan dostrzegł to I uśmiechnąwszy się powiedział:
     - Czyżbyś zakochał się w kapitanie koszykrzy?- spytał znienacka.
     Zelo akurat skończył przemywać ranę I zakładać bandaż. Nie odpowiedział na pytanie, po prostu podał koledze uszykowane ciuchy. Himchan bez żadnego problemu zaczął się przebierać. Zelo podziwiał jego brzuch, jego umięśnione ręce I odstające kości ramion. Śnił na jawie? Może po prostu jest środek nocy, a on śni... Zrobiło mu się słabo I przechylił się w stronę Channiego, zaczął lecieć prosto na ziemię. Oczywiście Him złapał go w ostatniej chwili, chłopak wyglądał jakby się czymś upił, ale był trzeźwy... zupełnie trzeźwy. Koszykarz trzymał go w ramionach. Nie chciał się tak czuć, bo przecież gwieździe szkoły nie przystało okazywać uczuć. Arystokracja jest jak grupa robotów, które nie mają prawa kochać. Zelo oprzytomniał kiedy poczuł zapach swojego hyunga, kiedy poczuł jego bliskość. Zaczerwienił się na twarzy jakby się gotował I szybko się odsunął. Dae uderzył Himchana w głowę, dopiero teraz odczuł skutki I stracił przytomność.
     Chłopak obudził się około godziny 24 I nie był świadomy tego co się dzieje. Leżał w pokoju młodszego, ale... ale jak? Nagle poczuł minimalny ruch na klatce piersiowej – to Choi leżał w niego wtulony. Pamiętam jak zrobiło mi się słabo... pamiętam ciemność ogarniającą moje oczy. Kiedy Zelo tylko się przesunął, starszy czym prędzej usunął się z łóżka I wyszedł z mieszkania. Przerażało go to jak się czuł kiedy zobaczył słodkiego pierwszorocznego wtulonego w jego ciało. Wyraz twarzy śpiącego chłopaka trafił go prosto w serce I rozczulił do tego stopnia, że nie mógł zapomnieć.

     Himchan nie pojawił się w szkole przez parę dni, ale kiedy w końcu zebrał się któregoś ranka I postanowił pójść na lekcje zauważył coś dziwnego. Z kieszeni jego kurtki wystawała karteczka, której na oczy nigdy nie widział I nie przypominał sobie, by coś chował po kieszeniach. To liścik od Zelo z jego numerem I informacją - “Jeśli jeszcze kiedyś będziesz miał kłopoty albo będziesz chciał pogadać, zadzwoń lub wpadnij do biblioteki.” W tej chwili zrezygnował z zajęć, ale postanowił zajrzeć do biblioteki. Wrócił do pokoju, żeby skończyć czytać mangę. Kiedy nadeszła godzina, w której Zelo zawsze wędrował do biblioteki, Himchan był już prawie na miejscu. Jego włosy przeświecało wiosenne słońce. Wyglądał podobnie jak Daehyun – ciemne, przetarte jeansy, okulary przeciwsłoneczne, ciemne adidasy, włosy na żel I jeansowa kurtka, pod spodem zaś miał koszulkę Choi ciągle trzymającą zapach chłopaka, który był dla Chana świetny – jak narkotyk. Ciągle miał w głowie obraz jego delikatnie uśmiechniętej twarzy w grymasie snu. Po wejściu do biblioteki usłyszał głos Dae, więc zatrzymał się przed regałem I postanowił posłuchać co znowu sobie ten idiota wymyślił.
     -Mówiłem, że będziesz mój Choi. Miałem rację... Zawsze dostaję to czego chcę. - powiedział pewny siebie chłopak. Trzymał Zelo przyciśniętego do biurka, jego noga wpasowała się pomiędzy jego nogi, a dłoń wylądowała pod koszulką bezbronnego kujona.
     - Nie Jung... proszę, puść mnie... - mówił błagalnym głosem chłopak.
     - Najpierw się zabawimy. - odparł Dae I złapał go za pasek.
     Himchan zdenerwował się tak bardzo, że rzucił się na rywala I obił go tak, że ten zwiał z podkulonym ogonem odgrażając się przy tym. Zelo wylądował na ziemi, a twarz skrył w dłonie. Oczy zaszły łzami. Chan podbiegł do kolegi I zaczął wypytywać o stan. Chłopak był roztrzęsiony, ale po chwili w ramionach starszego się uspokoił.
     -Nic mi nie jest. Nie zdążył nic zrobić dzięki tobie hyung... - wyszeptał.
     -Próbował cię zgwałcić... Choi, nie można mu tego puścić płazem.-
     -Nie hyung, bo będą kłopoty. Już wszystko będzie dobrze, nie dam mu się drugi raz. Będę go unikał. To się więcej nie powtórzy.-
     -Nie pozwolę mu się więcej do ciebie zbliżyć. Nogi z dupy mu powyrywam, jeśli zjawi się zbyt blisko ciebie. - odparł Him I pociągnął chłopaka za rękę, w drugiej trzymając jego torbę. - Chodź. Według twojego planu teraz pora na tańce. - dodał I uśmiechnął się. Jego uśmiech nigdy nie był taki szczery.

     Dla Zelo akcja z Dae była nieco traumatycznym przeżyciem. Po piętnastu minutach zajęć chłopak opadł z mentalnych sił I poleciał prosto w ramiona swojego hyunga. Kiedy podniósł wzrok I zawiesił go na oczach Chana... kiedy zobaczył to szkliste cudo coś w nim pękło – tym razem porządnie. Oczy zaczęły go piec od wzbierających łez.
     -Czemu tak na mnie patrzysz... Czemu wtuliłeś się wtedy we mnie?! Nie mogę zapomnieć... To stworzyło niewidzialną bliznę, która nie chce zniknąć. Nie umiem wyrzucić cię z pamięci. - wybuchł Him, po czym przytulił Zelo mocniej, a ten w odwecie go pocałował. Nie spodziewał się tego po młodszym. Te delikatne usta, które dały mu sygnał – zielone światło. Ich usta zetknęły się znowu, język Choi zaprosił do tańca namiętności język Kim. Himchan poczuł silny dreszcz, czuł motyle w brzuchu. Czyżby się zakochał? Zelo czuł dokładnie to samo, kochał swojego hyunga od kiedy po raz pierwszy ujrzał go na szkolnych ogrodach. Starszy powoli tracił kontrolę, jego dłonie wylądowały pod koszulką chłopaka. Delikatne I dłuższe włosy Zelo muskały koszykarza po twarzy. Podczas pocałunku przesunęli się o metr – prosto pod jedyny stolik na sali. Młodszy sam usiadł na nim I objął starszego nogami. Pragnął starszego tak bardzo... jak nikt inny dotąd. Jego pożądanie wynikało z miłości, z uczucia, które zrodziło się w jego sercu. Żadne dotychczasowe nie było prawdziwe... czysty fałsz nie tylko z jego strony. Ludzie uważali go za dobrą partię, bo był przystojny I rządził szkołą, a Zelo... On po prostu go kochał za to jaki był. Kim trafiło całkowicie, ogarnął go szał, pożądanie... Lewa dłoń starszego wylądowała w miękkich włosach Junghona, a prawa pieściła tors. Drobne dłonie Zelo zaś gładziły plecy chłopaka, wbijał paznokcie w jego skórę. Him przyssał się do szyi młodszego, raz lizał, raz ssał, czasami całował. Oboje czuli podniecenie, w końcu ogarnęli co naprawdę czują. Koszykarz dzięki jednej osobie przeszedł wewnętrzną przemianę, chciał, by ludzie zobaczyli co czuje do pierwszorocznego. Przestało go obchodzić zdanie innych ludzi. Po paru minutach już nie mieli na sobie ciuchów. Badali starannie swoje ciała I wili się w miłosnym uścisku. Trzy palce Channiego wylądowały w chłopaku. Przygotował młodszego kochanka na prawdziwy stosunek. Początkowo Zelo się obawiał, w końcu jakiś czas temu prawie został zgwałcony, a teraz miał uprawiać seks ze starszym o pare lat chłopakiem. Jednak przy nim czuł się wyjątkowo, bezpiecznie. Chciał tego... najbardziej na świecie, nawet gdyby został wykorzystany I porzucony I tak zapamiętałby tą chwilę, bo zakochał się... Po prostu się zakochał. Kiedy jego ukochany w końcu w niego wszedł czuł się niesamowicie, pojękiwał coraz głośniej, co dawało Chanowi radość. W końcu zadowalał kochanka. Oboje doszli po paru minutach zabawy. Jun złożył ostatni delikatny pocałunek na ustach ukochanego.

     Weekend chłopcy spędzili razem co bardziej ich do siebie zbliżyło I pokazali sobie nawzajem swoje prawdziwe oblicza. Następny dzień, który przyszedł to okropny poniedziałek. Parka przemierzała szkołę trzymając się za ręce, a kiedy ludzie szeptali po kątach Himchan nawet nie zwracał uwagi, bo najważniejszy był Choi, a nie szkolna reputacja. Kiedy dotarli na fontannę w przerwie na lunch, nikt nawet nie pomyślał o zrobieniu czegoś głupiego pierwszorocznemu. Guk I Jae początkowo zdziwili się widokiem, ale w końcu zaakceptowali decyzję przyjaciela. Jae czuł dumę, ale tego nie okazywał. Jego hyung w końcu znalazł to czego potrzebował – prawdziwe szczęście, prawdziwe I piękne. Dae z oddali przyglądał się szczęśliwemu obrazkowi niczym z shoujo mang I przeklinał los. Przeklinał, że przegrał tą grę, która dla Himchana zakończyła się w momencie zakochania. To co złe ulotniło się, a uczucia powróciły do wcześniej zlodowaconego serca.







 ~ Mam nadzieję, że fick się wam podoba :D
Troszku się napisałam podczas lekcji w szkole, ale warto było - jestem z niego dumna :D Marzec miesiącem zbioru plonów :D Zostawiajcie komentarze jak tam się wam czytało :D







11 komentarzy:

  1. Wow~
    Nic więcej nie wyskrobie. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak cudowne, tak piękne, tak kochane, tak bardzo się rozpływam *o*
    Straszliwie mi się podobało, pochłonęłam w dosłownie chwilę. Kocham czytać twoje opowiadania.
    To było takie, cóż, inne. Tak bardzo obojczyki <3 tak bardzo Himchannie~ i Jelly~ uroczo *o*
    Podobał mi się Channie, którego wykreowałaś. I Jae (którego szczerze nie lubię ;__; no, przynajmniej jakoś tak nie bardzo za nim przepadam .3. ) i Bang, jako prawdziwi przyjaciele.
    I Daehyunnie jako czarny charakter <3
    I takich badassów z nich zrobiłaś. Mhrau *o*
    Tak bardzo chcę więcej ficków w takim klimacie. Tak bardzo kocham <3
    Czekam na więcej *o*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcesz czarnych charakterow? To poczekaj na ficka z Super Junior <3 Jeszcze przed nimi wyjdzie Daehyun x Himchan :3 I milo ze sie podobalo <3

      Usuń
    2. A co z Vinseop'em ? I KyuMin'em ? :(

      Usuń
    3. Miało być wszystko jedno xD Dobrze, napiszę KyuMina :D Ale w kolejce jeszcze jest Himchan x Daehyun :D Właśnie się pisze :d

      Usuń
  3. OMG! Po prostu rewelacyjne!~
    Nie wiem co to była za lekcja, ale jeśli się da to pisz na niej częściej, bo ff był po prostu booski~
    Czytałam już kilka ff Hime x Zelo, ale ten jest zdecydowanie najlepszy^^
    Życzę dalszej weny^^
    Hwaiting~

    OdpowiedzUsuń
  4. To,że Zelo jest Otaku, sprawiło,że zaczęłam się śmiać. Poprawiłas mi też humor adidasami, bo nie wyobrażam sobie gościa w rurkach i skórzanej kurtce z wielkimi adidasami xD
    Fabuła bardzo wciągająca, ale niestety jestem osobą wymagającą i jeśli autor nie pisze bardzo dobrze, uważam,że opowiadani traci po części swój urok.Tak jest i tutaj,ale chyba muszę się przyzwyczaić do tego, bo po prostu taki masz styl.Cieszę się, że jest happy end. Ale jednak seks po traumatycznym przeżyciu Zelo jest nie na miejscu.Mimo iż czuł się bezpiecznie przy Kim, normalnie takie coś nie powinno mieć miejsca.Mam też nadzieję, że większa część twoich ff nie sprowadza się potem do seksu, bo wygląda to tak, jakbyś chciała to wszędzie wepchnąć.A jak dla mnie seks wcale nie sprawia, że łanszot staje się lepszy :)
    I błagam cię,dziel tekst na akapity!Robisz to tylko po dodaniu obrazka,przez co źle się czyta.

    Wiem,dużo tej krytyki xd Teraz cię pociesze tym,że podoba mi się pomysł i jest to ff jeden z lepszych, jakie tu na razie czytałam :3

    OdpowiedzUsuń
  5. jeju, zakochałem się *.* fajnie się czytało, muszę przyswoić więcej ficków Twojego autorstwa ^^ życzę Ci dużo weny i jak najwięcej takich opowiadań! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepszy *o*
    Kocham kocham kocham go *-*
    Moj ulubiony <3

    OdpowiedzUsuń