poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Heechul x Hangeng (HanChul) Super Junior


Tytuł:”Jesteś moją prawdą.”
Bohaterowie: Kim Hee Chul (Heechul) ; Hanhyung (Hangeng)
Pairing: Heechul x Hangeng
Gatunek: One shot, Rating – R, Dramat, Droubble.
Zespół: Super Junior


________________________
Po wielu próbach w końcu zrealizowałam jedno z zamówień. Umarłam xD
Tak bardzo brak weny na yaoi ostatnio TT Wybaczcie. Dodaję w ramach zamówienia i 10 tys. na blogu.
Dziękuję, że tak chętnie tu zaglądacie minna-san. ;) Uwielbiam was <3 ~ Kana
_______________________


Heechul do Hangenga:

     Ktoś kiedyś powiedział, że pojawi się ciemność, która wszystko pochłonie. Jednakże...Wierzę, że wśród tej ciemności zaświeci światło.

     W samym środku zgiełku usłyszałem twój płacz, ale mój śmiech obnażył tylko moją słabość. Tylko ty znasz ścieżkę, którą chcesz podążać. Gonisz za innym niebem... Wędrujemy wśród przeszłości pragnąc odwagi, by móc stawić czoła przyszłości. Odnajdę twój prawdziwy uśmiech, który wciąż jeszcze w sobie skrywasz. Ciekawe, czy wierzysz w wieczną i niezmienną miłość? Moje westchnienie rozpuszcza się w słodkiej herbacie. Mam dość, czekanie mnie męczy.
Gonię cię i upadam w odległym świecie... Jak daleko muszę biec, by uciec tej ciemności przepełnionej kolorami? To paradoks... Melodia wskaże kierunek memu skołowanemu sercu.
Jeśli moje przeznaczenie kontroluje mechanizm zwany smutkiem... Zniszczę go, aby się uwolnić.
Jesteś moją prawdą... Dowodem na to, że żyjemy.W swoich snach marzyliśmy o mocy, by zmienić przyszłość. Smutek jest naszym przekleństwem. Chcę go zabrać... Chcę, by przestał istnieć... Dongsaeng... Chcę już zawsze kochać twój uśmiech... Łzy sprawiają, że obumieram... Nie chcę ich oglądać... Masz już zawsze być szczęśliwy. W moich ramionach...




poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Minho x Taemin (2Min) Shinee


Tytuł:”Mój rozmiar...”
Bohaterowie: Choi Min Ho (Minho), Lee Tae Min (Taemin)
Pairing: Minho x Taemin
Gatunek: One shot, Rating – R, Short, Komedia.
Zespół: Shinee
_________________________________________
FICK URODZINOWY DLA MOJEJ BETY :D MIAŁ BYĆ DROUBBLE, ale niestety się nie zmieściłam... xD Tak troszku short się zrobił ^^ Mam nadzieję, że się spodoba <3
Wszystkiego najlepszego ^^ <3 
_________________________________________





     -Taemin!-Krzyknął Minho stojąc w drzwiach. Maknae spojrzał na niego spod swojej długiej, brązowej grzywki, odrywając wzrok od monitora i odrzucając włosy zalotnie na bok.
     -Hrmmm...?- Wymruczał jedynie uśmiechając się.
     -Znowu oglądasz pornosy?!- Krzyknął na młodszego.-Ja ci nie wystarczam?! Mogłeś powiedzieć, to spróbowalibyśmy czegoś nowego! Jak możesz mi to robić?!- Wymachiwał rękami I kontynuował oskarżanie chłopaka. Nagle Taemin ziewnął, usta rozwarł dość mocno. Wtedy starszego przeszła jedna dziwna myśl.... “O nie... mój rozmiar...”. Czy on właśnie?! Tak... Minho zawsze był bardzo zboczony.
     -Ale kochanie... Ja naprawdę nie... - mruknął Tae, a na jego oczy praktycznie spłynęła długa grzywka.
     -Tak jasne! Zawsze tak mówisz... A potem widzę co masz w historii... Ja ci naprawdę nie wystarczam?- Minho posmutniał.
     -Chodź do mnie, przytulę cię misiaczku..- powiedział młodszy słodkim głosem. Choi podszedł bez wahania I wlepił się w jego ciało. Wtulił się w delikatną skórę na szyi.-Ty mi wystarczasz w zupełności... Ja po prostu... - urwał I dostrzegł spojrzenie Minho skierowane na ekran. - Teraz to sam byś sobie pooglądał co?- Spytał.
     -Yhymm... - burknął pod nosem starszy. - Yaoi... - przeszło mu przez myśl.
    - Nie zostało nic innego jak usiąść I oglądać razem.- odparł Taemin I zasiedli przed filmami dla dorosłych we dwoje.

__________________________________________

__________________________________________________
~ To tak na daną chwilę dodałam IX rozdział CG :D Niedługo pojawi się także X ^^ ~ Kana

sobota, 6 kwietnia 2013

Jonghyun x Taemin (JongTae) Shinee cz. 1/2


Tytuł: ”Tajemniczy chłopak.” cz. 1/2
Bohaterowie: Lee Tae Min (Taemin), Kim Jong Hyun (Jonghyun)
Pairing: Jonghyun x Taemin
Gatunek: One shot, Rating – R, Dramat.
Zespół: Shinee



     Jak co dzień stałem w tej felernej klasie po zajęciach. Pięć godzin temu skończyłem lekcje, a dalej siedziałem w szkole. Tańce bywają wyczerpujące szczególnie, kiedy przygotowujesz się do festiwalu. Obserwowałem przez okno szkolne ogrody. W popołudniowych porach były one dostępne dla osób spoza. O dziwo nikt tam nie przychodził. Nikt... prócz pewnego jasnowłosego chłopaka. Musiałem zbadać tą sprawę I za wszelką cenę dowiedzieć się kim on jest. Tajemniczy osobnik, który nawiedzał nasze zielone pola zapadł mi w pamięć. Z daleka nie mogłem dostrzec jego twarzy, ani niczego charakterystycznego prócz niebieskich rurek I czarnej skóry. Nie kojarzyłem go, chociaż mogło być też tak, że po prostu chodził do mojej szkoły, a ja go nie znałem. I tyle.
     Kiedy zszedłem na dół ten dalej tam siedział. Zawsze czekał na gwiazdy do późna, a potem łapał za plecak I znikał wśród mroku. Stanąłem za drzewem dość blisko. Nie zauważył mnie przez zamknięte oczy. Ogrzewał twarz w zachodzącym słońcu. Kiedy jego włosy przeświecały promienie, nabierały one połysku niczym czyste złoto. Był umięśniony, dość wysoki, przystojny. Twarz miała wyraziste rysy, a jego uśmiech sprawił, że w środku zacząłem się gotować. Już miałem pisnąć, ale zdusiłem to w sobie I oparłem plecami o drzewo. Zamknąłem oczy przerażony, że usłyszy. Kiedy uniosłem powieki dostałem zawału. Magiczny przystojniak. Jakim cholernym cudem? Wyrósł spod ziemi. Zmaterializował się I stoi przede mną wgapiając się ciemnymi, sarnimi oczami. Stałem bez ruchu I patrzyłem na niego z dezorientacją. Kąciki jego ust automatycznie się uniosły.
     -Czemu mnie obserwujesz?- Zaśmiał się przy pytaniu. Nie wiedziałem co się dzieje. Byłem rozkojarzony tym nagłym pojawieniem się przede mną tej pięknej istoty.
     -Ja wcale nie obserwuję!- Wyszedłem z transu I krzyknąłem zakłopotany.
     -Skąd wiesz, że nie jestem seryjnym mordercą I nie siedzę tu w wyczekiwaniu na ofiarę?- Odparł I po chwili zaśmiał się, widząc moją przerażoną minę. - Piękny wyraz twarzy. Chodź, pokażę ci coś. - Rzucił, po czym pociągnął mnie za rękę. Usiadł na murku, a ja niepewnie obok niego. Niechcący dotknąłem jego ręki I zaczerwieniłem się. Moja czekoladowa grzywka opadła mi na twarz. Na całe szczęście zasłoniła moje wypieki.
     -Jestem Jonghyun. Kim Jonghyun. - Powiedział po chwili I uśmiechnąwszy się delikatnie ukłonił.
     -Ummm... A ja Lee Taemin. - Odparłem I wgapiałem się w niego, kiedy ogrzewał się w blasku słońca. Może pomyśli, że ze mnie jakiś psychol czy coś... Lampie się na niego jak na jakiś cholerny obrazek... Cholernie przystojny... Moje myśli krążyły dookoła jego ładnych, wypukłych ust. Nie mogłem oderwać wzroku od tego koralowego cuda. Nagle otworzył oczy. Spojrzał na mnie, a ja nadal się na nie gapiłem.
     -Podobają ci się moje usta?- Spytał beznamiętnie.
     -Yhymm... - wydusiłem I w jednej chwili nasze wargi się zetknęły. Pocałował mnie?! On mnie pocałował... Delikatnie oddałem gest I dotknąłem jego szyi. Był bardzo gorący. I to dosłownie. Ciepło jego ciała było niesamowite. Siedzieliśmy tak do późna. Oglądaliśmy razem gwiazdy. W pewnej chwili podniósł się.
     -Cóż, pora na mnie. Chodź, to cię odprowadzę.-
     -Dobrze.- Odparłem, a ten pomógł mi wstać. Był bardzo silny, bo podrzucił mnie w górę jak piórko. Dobrze, że nie wrzucił mnie na drzewo.
     Kiedy doszliśmy pod mój dom, przytulił mnie I powiedział, że przesiaduje tam codziennie.
     -Więc się jeszcze zobaczymy?- Spytałem.
     -O ile wpadniesz...- Zabrzmiało jak propozycja.
     -Oczywiście! - Krzyknąłem, a on zniknął w ciemności.

     Następnego dnia znów tam siedział, dokładnie w tym samym miejscu. Siedzieliśmy w milczeniu. Trzymał mnie za rękę. Późnym wieczorem znów odprowadził. Moje myśli nawiedzały tysiące scen z nim w roli głównej. Chciałem go całować I nigdy nie przestawać. Przez pare tygodni spędzałem z nim czas. Dużo nie rozmawialiśmy. Milcznie z nim było czymś wspaniałym. Powiadają, że milczenie to czasami najlepsza rozmowa.

     Któregoś razu, kiedy przyszedłem na ogrody, jego nie było. Powiedział mi wcześniej gdzie mieszka, chociaż nigdy tam nie byłem postanowiłem sprawdzić co z nim jest. Może zachorował? Kiedy dotarłem na miejsce I zapukałem do drzwi, ujrzałem starszą kobietę. Mogła mieć koło czterdziestki.
-Dzień dobry, zastałem Jonghyuna?- Spytałem dość energicznie. Ta zaś spojrzała na mnie z niedowierzaniem.
-Mojego syna? Hyunniego? On nie żyje od 4 lat.- Odparła, a łzy napłynęły jej do oczu. Nie mogłem uwierzyć w to co powiedziała.





____________________________________
~ Głosowanie wygrały Szajniaki. 
Taki tam Taemin zakochany w duchu xD
Źle mi robi pice 10 energetyków w ciągu 4 godzin... ~ Kana

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Minhyun x Aron 2 Nu'est


Tytuł : "Prima Aprilis."
Bohaterowie : Aaron Kwak (Aron) ; Hwang Min Hyun (Minhyun)
Pairing: Aron x Minhyun
Gatunek: One shot, Soft Angst, Rating-G, Romans, Short.
Zespół : Nu'est


     Jakbyś się poczuł, gdyby tak ukochana osoba złamała ci serce? Tak po prostu, na drobne kawałeczki? Czułbyś się okropnie. To na pewno. Czułbyś nienawiść do tej osoby, wstręt, wielkie obrzydzenie na sam jej widok. Załamałbyś się... Nie umiałbyś nikomu więcej zaufać. Kochałeś tą osobę... Darzyłeś szczerą miłością... Wszystko legło w gruzach...

     Minhyun wędrował sobie spokojnie po szkole I obserwował jak ludzie wycinają sobie nieprzyjemne żarty z okazji 1 kwietnia. Śmiał się z nich, że tak łatwo się dają. To zabawne wierzyć we wszystko tego dnia, kiedy wiadomo, że ludzie robią sobie z innych żarty. Szedł pewny siebie I nie zamierzał przystawać na żadne głupie propozycje, czy inne rzeczy. Nie słuchał ludzi, nie ufał nikomu. W pewnej chwili niespodziewanie otrzymał sms'a od Arona. Jeden z najpopularniejszych uczniów w szkole, a zarazem jego przyjaciel. Jego treść była następująca: “Spotkajmy się na długiej przerwie przy tym starym drzewie, pod którym się poznaliśmy.”. Chłopak strasznie się ucieszył, że jego kolega w końcu ma czas I się zobaczą. Nie mógł się doczekać. 
     Lekcje leciały bardzo powoli, a Minhyun coraz bardziej się niecierpliwił.
     -Jeszcze tylko dziesięć minut...-powiedział sobie w duchu I zaczął rozmyślać. Kochał się w tym chłopaku od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Wtedy to poznali się na terenie liceum. Obserwowali jak starsi grają w nogę, oboje się fascynowali. Zdarte kolana, brak zmartwień... To były czasy. Teraz martwić się trzeba o wszystko. Aron... Blond-włosy, wysoki, umięśniony... Zakochany po uszy! Magia... Ten facet był magiczny. Sprawiał jednym spojrzeniem, że jego ciało wiotczało I robiło mu się strasznie gorąco. W końcu kiedy zadzwonił upragniony dzwonek, Min wybiegł z klasy I popędził pod drzewo. Zdziwił się kiedy ujrzał multum chłopaków tam stojących. Stanął trochę zdezorientowany, ale kiedy dostrzegł Arona, idącego w jego stronę... Cieszył się jak cholera. Starszy złapał go za ręce. Nie wiedział co się dzieje, a kiedy jeszcze doszło jego spojrzenie... Takie głębokie...
     -Kazałem ci przyjść, bo chciałem ci coś powiedzieć...-wypalił niepewnie I lekko się uśmiechnął.
     -C-co takiego?-Zająknął się Minhyun I zaczerwienił się czując ciepło dłoni kolegi.
     -Ja... Kocham cię... Zawsze chciałem ci powiedzieć... Zakochałem się dawno, ale nie miałem odwagi ci tego powiedzieć... Po prostu cię kocham...- Szepnął nagle, a na twarz młodszego wkradł się jeszcze większy rumieniec I ogromne zdziwienie. -Prima Aprilis!- Wykrzyczał znowu I zaśmiał się nerwowo.
     -Co?!- Wykrztusił nagle z siebie Minhyun.- Nienawidzę cię! Nie odzywaj się do mnie nigdy więcej!-Krzyknął na niego, obrócił się na pięcie I pobiegł. Chciał być jak najdalej od niego. Kochał go tak bardzo, a on chamsko go zranił. Jak on mógł?! Jak mógł mu to zrobić? Swojemu najlepszemu przyjacielowi... Łzy zebrały się w kącikach, po czym spłynęły po policzkach. W końcu upadł na ziemię. Zdarł sobie kolana I łokcie... Ból był nieważny, a bynajmniej ten fizyczny. Bardzo bolało go serce, nie mógł wytrzymać. W pewnej chwili poczuł jak ktoś łapie go w talii. To dłonie Arona chwyciły go pewnie, a kiedy tylko ujrzał jego twarz, zaczął się wyrywać.
     -Puść mnie do cholery! Nie chcę cię widzieć!- Wykrzykiwał I wymachiwał rękami. Starszy przytulił go mocno I odparł:
     -Przepraszam... Przepraszam Hyunnie.... T-to co powiedziałem nie było wcale żartem. Kocham cię. Naprawdę cię kocham, ale nie wiedziałem jak ci to powiedzieć... Wystraszyłem się twojej reakcji, więc skorzystałem z tego, że dzisiaj 1 kwietnia...- Młodszy nie mógł uwierzyć w jego słowa.
     -Nigdy więcej tak nie rób! Kocham cię, a ty... ty mówiąc to strasznie mnie zraniłeś.-
     -Przepraszam. Nigdy więcej Hyunnie. Uhmmm... Cóż za okropne rany. Chodź, pomogę ci wstać I pójdziemy do pielęgniarki.- Odparł I pocałował Minhyuka na zgodę.



_______________________________________
~ Oto i zamówiony dłuższy Minron. Hrmm któż to był? Chyba jakiś anonim o ile dobrze pamiętam :D
Postaram się dziś dodać Sehun x Suho ; ) No i Minho z Taeminem ;) ~ Kana

~ ZAPRASZAM NA III ROZDZIAŁ CRASH GEN.





ZAPRASZAM MINNA- SAN :D

Himchan x Yongguk 3 B.A.P



Tytuł:”Martwa miłość.”
Bohaterowie: Bang Yong Guk (Yongguk); Kim Him Chan (Himchan)
Pairing: Bang x Himchan
Gatunek: One shot, Rating NC-17, Romans, Erotyk, Dramat, Sado-maso, Short.
Zespół: B.A.P





     Obserwowałem jak jego oczy powija mgła. Zgasł w jednej chwili. Jego ciało opadło bezwładnie na łóżko, a ja wstałem i odpaliłem fajkę. Dziwne.. nigdy nie paliłem. Nie przejąłem się początkowo zwłokami na mojej pościeli, może nie dotarło to do mnie? Jestem pieprzonym sadystą, on masochistą. Zaraz... on BYŁ masochistą. Nie żyje. N-nie... Nie żyje...

     -Długo jeszcze będziesz się na mnie gniewać?-spytał Himchan, patrząc ciągle na mnie założył nogę na nogę i skrzyżował ręce na piersi. Wyglądał komicznie kiedy się denerwował i zawsze przyjmował tą samą pozę. Starałem się wyglądać na mocno wkurzonego, wiedział, że tak jest, bo drgały mi wtedy policzki, więc specjalnie nimi ruszałem. Wielbiłem go gnębić, żeby myślał, że coś zrobił źle.
     -Halo?- pomachał mi przed twarzą.- Ziemia do Yongguka.- Spojrzałem na niego znacząco swoim przenikliwym spojrzeniem. Wiem, że czuł chłód kiedy tak na niego patrzyłem. W jednej chwili dostrzegłem silny dreszcz przechodzący jego ciało, aż go skręciło. Zaśmiałem się I wtedy ogarnął, że sobie z nim pogrywam.
     -Ha ha ha... Bardzo śmieszne- powiedział z ironią I zmrużył oczy. Długo nie posiedział w tej pozycji, bo rzuciłem się na niego. Oboje wylądowaliśmy w pozycji leżącej. Poczułem, że jego krocze dotyka mojego. Uśmiech na jego twarzy mówił sam za siebie, a to spojrzenie? Coś w stylu: “Proszę, weź mnie. Nie drocz się ze mną dłużej.” Nie mogłem wytrzymać tych zabaw. Nie uprawialiśmy seksu od kilku dni, zaczynałem sztywnieć, byłem obolały z braku pożywki. W końcu dopadłem się do niego. Widział jak się krzywię, wiedział jak się czuję. Pozwoliłem mu na chwilę przejąć inicjatywę. Całował moje nagie biodra. Byliśmy bez koszulek, więc obmacywał mój brzuch, co akurat bardzo lubiłem. Rozpiął moje spodnie czym prędzej, a bokserki opuścił w dół, dobywając w dłonie mojego członka. Bolało mnie to dalej, ale kiedy włożył go w całości do ust, poczułem niesamowitą ulgę. Ssał go, lizał... Cudowne uczucie pod koniec dnia. Księżyc był w pełni. Nie mam pojęcia dlaczego, ale w te dni czułem większą potrzebę przelecenia Chana. Chciałem go rżnąć do upadłego I do tego też zmierzałem. Kiedy tylko trochę mnie rozluźnił, złapałem go za szmaty I wylądowałem na nim – głodny seksu, niczym zwierze szukające pokarmu. Pozbyłem się jego I swoich ubrań. Kiedy zacząłem przygryzać jego skórę I drapać go, ten wbił się palcami w moje plecy I jęczał wniebogłosy. Miód dla moich uszu słyszeć jak krzyczy z bólu I przyjemności w jednej chwili. Nie minęło pół godziny, a ja dalej męczyłem I nie dawałem mu tego, czego chciał najbardziej, mimo, że ze mną było gorzej. Gryzłem go wszędzie gdzie mogłem. Atakowałem płatki jego uszu raz po raz, potem wędrowałem językiem do środka, ciągle szczypiąc jego sutki. Byłem ciekaw czy od tego może dojść, ale przeliczyłem się. Analizowałem dokładnie każdą jego reakcję. Wsadziłem w jego otwór trzy palce za pierwszym razem. Młodszy nie sprzeciwiał się, bo to ja nim rządziłem, a poza tym... lubił cierpienie, bo go podniecało. Ja za to kochałem go dręczyć. Jego ból doprowadzał mnie do szału. Stwierdziłem, że wystarczy mu rozpychania, bo I tak kocha ból. Wszedłem w niego agresywnie, zarzucając jego nogi na barki. Pieprzyłem go dobre dwadzieścia minut zanim poczułem się lepiej. W pewnej chwili poprosił, abym go dusił. Wykonałem prośbę cholernego uke. Nie kontrolowałem swojej siły, mój sadyzm I jego masochizm wzięły górę. Oddychał coraz ciszej I ciężej. W końcu w nim doszedłem, moje dłonie rozluźniły się. Obserwowałem jak blask jego oczu znika. Obserwowałem jak mój chłopak blednie, a jego oczy powija mgła. Udusiłem go. Własnymi rękami go zabiłem... Nie wiem czy faktycznie mam coś z głową, czy po prostu jeszcze to do mnie nie dotarło. Jak gdyby nigdy nic odpaliłem fajkę, chociaż nie paliłem. Po mojej głowie ciągle chodziły słowa:”On nie żyje.”



___________________________________
~ Wiecie co wam powiem? To mój pierwszy rekordowy fick napisany w ok. 5 min. hahah
Nie wierzę w siebie xD Biorę się za resztę. ~ Kana