piątek, 31 maja 2013

Zelo x Daehyun, Zelo x Youngjae B.A.P

Tytuł : "Królewna Śnieżka"
Bohaterowie : Bang Yong Guk (Yongguk), Kim Him Chan (Himchan), Jung Dae Hyun (Daehyun), Yoo Young Jae (Youngjae), Moon Jong Up (Jongup), Choi Jun Hong (Zelo), Lee Hyori, Jung Ji-Hoon (Bi, Rain) , Kim Hyun-a (Hyuna)
Pairing: Yongguk x Himchan; Yongguk x Jongup; Zelo x Youngjae; Daehyun x Zelo
Gatunek : One shot, Fusion, A/U, Raiting - R, Komedia, Romans
Zespół : B.A.P | + soliści







     Dawno, dawno temu w odległej krainie żył sobie król Himchan wraz ze swoim mężem Yonggukiem. Oboje bardzo chcieli mieć córeczkę. Kiedy król Him szył w oknie, ukłuł się w palec, a jego krew zetknęła się ze śniegiem. Wtedy to doznał wyobrażenia swego dziecka – usta niczym krew, cera biała jak śnieg I kruczo czarne włosy, a na imię jej będzie Śnieżka.

     Minął rok, a dziecko z adopcji w końcu dotarło do rodziców. Ahh.. cóż za rozczarowanie – bladousty, blondwłosy... chłopak?! Dziecko nosiło imię Junhong, a jego przyjaciele nazywali go Zelo, jednak wszyscy w królestwie zwali go Śnieżką, bądź Księżniczką – mimo, że był chłopcem. Pewnego dnia przyszła plaga straszliwej choroby, na którą zapadł Himchan. Jego dni zostały policzone, a w królestwie na jego miejsce wszedł młodszy Jongup, który oczarował Guka swym urokiem. W królestwie krążyły plotki o nowym królu I jego związku z czarną magią... z niezliczoną ilością straszliwych stworów z najgłębszych czeluści. Mijały tygodnie, miesiące... Młody Zelo dorastał I z każym dniem przystojniał coraz bardziej. Dojrzewał do roli władcy, co niestety nie spodobało się złemu królowi. Yongguk niczego nieświadomy dalej prowadził swoje życie, które o dziwo opierało się o hazard z innymi władcami z sąsiednich krain. Jongup przekupił stwory, aby przestraszyły młodego księcia, podczas zbierania jagód w lesie. Plan udał się znakomicie... Zelo zagubił się wśród gąszczu zieleni. Błądził tam kilka dni, aż opadł całkowicie z sił. Świat zabarwiła czerń.

     Junhong ocknął się w domu siedmiu krasnali, a w gruncie rzecz biorąc było ich tam tylko dwóch, gdyż reszta była na urlopie zdrowotnym na Hawajach. W domku znajdował się tylko Jihoon I Youngjae. Zelo nawet się tam zaaklimatyzował, Bi dbał o niego I nie pozwalał się przemęczać. Młody książę powoli zaczął zapominać o swoim pochodzeniu. Czuł się w lesie doskonale. Nie licząc paru incydentów... głownie Jae nie dawał mu spokoju. Zachodził od tyłu, podglądał w łazience, obłapiał... Zboczony karzeł...
Pewnego razu kiedy wędrowali do pobliskiego sklepiku zielarskiego...
     -Hej ! Księżniczko! Chcesz rzucić okiem na mojego ogiera? - rzekł krasnal Jae.
Zelo przerażony wypowiedzią zboczonego karła zrobił 3 kroki w tył I zasłoniwszy oczy odparł:
     -Jeśli to ten koń co staje dęba na mój widok... to nie dzięki.- I po chwili zastanowienia dodał. - I nie nazywaj mnie tak! Jestem cholernym księciem! Przecież mam penisa! Damn!-
     -Ja tam nie wiem co tam masz chłopcze I nie dowiem się dopóki nie dasz mi się do siebie dobrać! Chcę tego tyłka... To moje jedyna marzenie w tym cholernym życiu robola! Wiesz jak ciężko pracuje się w kopalni?! Mówią, żeśmy rasistami, a te ciemnoskóre krasnale nami gardzą! Wydobywamy rubiny, które później sprzedają, a my mamy z tego marne grosze! Żadne fajne kobity nas nie chcą bośmy mali I niczym niewolnicy! Chyba mam prawo na jakieś świeże I ładne mięsko co?!- wykrzyczał Jae czasami literując słowa, a czasami plując na tors Zelo, gdyż jego wzrost był odpowiedni tylko, by zrobić mu... No nieważne. Po prostu sięgał mu bardzo nisko...
     Przekomarzankom nie było końca, czasami wywoływały one śmiech, który sprawiał, że Hong turlał się po ziemi jak małe dziecko... Oczywiście jak najdalej od Younga, który mógł wykorzystać każdą okazję do wykonania swoich głupich planów. Lata mijały... wspomnienia o zamku zaginęły w głębi jego umysłu.
     Któregoś razu, kiedy młody był sam w domu, odwiedził go pewien stary mężczyzna. Podarował mu on jabłko, piękne I czerwone. Zelo ugryzł je pod nieobecność opiekunów I upadł na ziemię. Jego serce przestało bić, ciało zaczęło robić się zimne.
     Król Jongup widząc w magicznym zwierciadle żywego księcia, postanowił pozbyć się go ze swojego świata... Obawiał się, że kiedyś wróci, by przejąć tron. Yongguk nie był świadomy zdarzeń, jakie miały miejsce w jednej z komnat lewego skrzydła zamku... w wysokiej wieży...

     Zelo został złożony w przeźroczystej trumnie na polanie. Rain I Jae zalewali się łzami, do nich dołączyli inni, którzy powrócili do domu. Opłakiwali młodego przyjaciela I liczyli na cud. Właśnie takim okazał się być Jung Dae Hyun – książe na białym rumaku, który zbudził Zelo pocałunkiem. Klątwę, która została rzucona za sprawą jabłka, mógł zdjąć tylko pocałunek prawdziwej miłości.



     -Daehyun... - szepnął półprzytomny Zelo.
     -Yahhhh!! Żyjesz?! - Krzyknął Daehyun, który trzymał go w objęciach.
     -Obudziłeś mnie książę... - wyszeptał znowu.
     -Chyba uderzył się głowę jak spadał ze schodów. - Powiedział pośpiesznie. - To twoja wina Youngjae babo! Po coś go nazywał cholerną Śnieżką?! - Wrzasnął wkurzony.
     -Nie moja! Sam zaczął uciekać I nie patrzył pod nogi! Niezdarny makane. - Ryknął w odwecie Jae.
     -Hyuna noona, proszę zadzwoń po karetkę, bo trzeba go zabrać do szpitala. - Wtrącił Himchan.
     -Już się robi oppa. - Odparła I wyciągnęła telefon.
     -Ja zatelefonuję do prezesa. Jutro nie możemy mieć tego koncertu. Bez sprawnego maknae... Nie ma mowy! - Dodał Yongguk.
     -Dae! Weź go ogarnij! Niech się wybudzi I przestanie mamrotać. - Rzekł Jongup.

     -Nie krzycz tak! - Skontrował Daehyun. - Już dobrze Zelo... Jestem tu... Gdybym tylko był blisko, a nie na próbie.. Cholernej próbie... Obiecuję, że więcej cię nie zostawię. - Powiedział I pocałował półprzytomnego maknae w czoło.


Orgia Shinee / Taemin x Jonghyun (JongTae) Shinee

Tytuł:”Legalny.”
Bohaterowie: Lee Jin Ki (Onew); Kim Jong Hyun (Jonghyun); Kim Ki Bum (Key); Choi Min Ho (Minho); Lee Tae Min (Taemin)
Pairing: Taemin x Onew; Taemin x Key; Taemin x Minho; Taemin x Jonghyun; Jonghyun x Key
Gatunek: One shot, Rating NC-17 , Erotyka, Przemoc.
Zespół: Shinee





     Impreza w dormie Shinee powoli dobiegała końca, ludzie bawili się świetnie I długo nie zapomną tego wydarzenia. Taemin odprowadzał swoich gości do wyjścia, byli to najwytrwalsi, a mianowicie Tao I reszta bandy EXO. Onew stwierdził, że razem z chłopakami posprzątają. Tae pożegnał przyjaciół I wrócił do salonu pomóc w porządkach, lecz zastał tylko półmrok I znośny bałagan. Wszedł dalej, aby zapalić lampkę, ale to był chyba największy błąd w jego życiu. Jego uszy dobiegł dźwięk zamykanych drzwi.
     -Chłopaki? - Spytał I potknąwszy się o dywan poleciał w objęcia Jonghyuna. -Hyung... wy-wystraszyłeś mnie...- zająknął się spoglądając w oczy Dino, ten zaś uśmiechnął się kpiąco I rzucił go na kanapę. Z ciemności wyłonili się kolejno Onew, Key I Minho, który zacierał ręce z dzikim uśmiechem zdobiącym jego niegdyś uroczą twarz – teraz ten urok zabrało mordercze pożądanie. Wszyscy obeszli Tae I gapili się na niego, niczym na świeże mięso.
     -Chłopaki? O-o co wam chodzi?- Spytał się I znów zająknął, ale dalej na nich patrzył. Onew odchrząknął, w końcu zabierając głos.
     -Wiesz Minnie... Dziś skończyłeś 19 lat, więc jesteś jakby to powiedzieć... L-E-G-A-L-N-Y.-Przeliterował ostatecznie po czym wtrącił się Key.
     -Pora pobawić się jak na dużego chłopca przystało.- Na te słowa w Taeminie coś pękło. Czuł się osaczony przez swoich hyungów, nie wiedział co się dzieje, zaczęło kręcić mu się w głowie. Nagle pochylił się nad nim Jonghyun, którego odtrącił I skarcił Onew.
     -Najpierw ja się z nim zabawię. - Powiedział stanowczym głosem, na co reszta odsunęła się grzecznie I zaczęła obserwować. Jinki położył się na Taeminie I mocno przycisnął do kanapy po czym agresywnie zdarł z niego koszulkę. Pocałował go równie ostro, wpychając język do jego ust. Tae wyrywał się jak szalony, czuł się jak zwierze prowadzone na rzeź. Noga starszego wylądowała na jego kroczu, a kiedy ten zaczął go stymulować młodszy jęknął cicho. Minho oblizał usta I dalej patrzył z wielką ciekawością, zaś Jonghyun zaszedł Keya od tyłu I zaczął go dotykać, całować szyję. Wszyscy obserwowali lidera z maknae. Onew przyssał się do torsu Taemina, pozostawiał za sobą czerwone ślady. Kiedy lizał jego szyję, ten wił się pod nim szukając drogi ucieczki. Bał się, oni nigdy się tak nie zachowywali.
     -Czekaliśmy tak długo... - wydyszał podniecony.- Zbyt długo.-
     Nie było już odwrotu, został zaatakowany I nie umiał się obronić. W przerwach kiedy Onew zjeżdżał niżej na jego brzuch spoglądał na Jonghyuna, który zabawiał Keya. Dziewiętnastolatek od dawna był zakochany w starszym od niego Hyunie, marzył o nim, a teraz patrzył jak obmacuje innego I przygląda się temu okropnemu aktowi. Chciał zapaść się pod ziemię, kiedy Onew pozbył się jego spodni, a następnie bokserek. Błagał go żeby odszedł, ale na marne. Hyung był jeszcze bardziej zawzięty. Wtedy to pozwolił reszcie zbliżyć się do młodszego. Minho zrobił kilka kroków do przodu I uklęknął przy chłopaku. Gładził jego skórę opuszkami palców. Key pochylił się nad nim I pocałował w dość perwersyjny sposób. Jonghyun w dalszym ciągu trzymał się na dystans. Ciało Taemina zostało całkowicie zbluzgane ich czynami. Czuł się jak dziwka, z którą można zrobić wszystko... Jednak to wciąż było wbrew jego woli. Ten akt zasługiwał na srogą karę, której nie zapomną nigdy. Onew jako pierwszy odbył z Tae stosunek, potem napatoczył się Minho, następnie Key... Bezcześcili resztki czystości młodego I niewinnego chłopca. Dino nie był skory do takich zagrywek. W pewnej chwili, dość pewny siebie podszedł do kolegi, który leżał poturbowany na kanapie. Rozebrany, zmarznięty, przerażony, obolały... Łzy płynęły strużkami po jego dziecięcych policzkach, a oczy błyszczały niczym prawdziwe diamenty.
     -Jonghyun... - jego głos się łamał. Starszy złapał go za barki I delikatnie potrząsnął. Tae bał się, że I on... jego jedyna miłość go skrzywdzi.

     Maknae zerwał się z łóżka niczym błyskawica.
     -Minnie! Boże! Wystraszyłeś mnie! - Krzyknął Dino, łapiąc się za serce I odskakując do tyłu.
     -Hyung? - Spytał, ale jego głos był już normalny.
     -Płakałeś przez sen, martwiłem się... Nie chciałem żeby dręczyły cię koszmary... - odparł I usiadł na brzegu łóżka.
     -Więc... to był tylko sen?-
     -Tak Tae. To był tylko sen.- Upewnił go. Więc... to jest rzeczywistość... Moja bolesna rzeczywistość, w której Jonghyun jest nieosiągalnym dla mnie obiektem miłości. Kupidyn nieźle musi mnie nie trawić, skoro trafił moje serce... I kazał wybrać hyunga... Rozmyślania zadręczały zranione serce Taemina. Obrazy ze snu ciągle mąciły w jego poglądzie na świat. To tylko sen... To tylko se... Myśl nie doszła do końca, gdyż jego usta zostały zaatakowane przez delikatne wargi starszego. Dość nieśmiały pocałunek zagościł w tym dniu... złożony na nim...
     -Jjong... - wyszeptał młodszy w jego usta.

     -Już nic nie mów... Nie pozwolę więcej, byś płakał przez głupie sny Minnie... - szepnął I pogładził go po policzku, wycierając łzę. Łzę, która pierwszy raz była zwiastunem szczęścia. Prawdziwego szczęścia, które nawiedziło serce I duszę maknae. Zasnęli w swoich objęciach.

czwartek, 30 maja 2013

Tao x Sehun 3 (TaoHun) EXO K&M (maknae couple)

Tytuł: „Blizny...”
Bohaterowie: Huang Zitao (Tao) & Oh Sehun (Sehun)
Pairing: Tao x Sehun (maknae couple)
Gatunek: One shot, Dramat, Raiting NC-17, Double droubble.
Zespół: EXO-K & EXO-M



     Kiedy tak się zastanawiam... Co ja ci takiego zrobiłem... Hunnie... Kochałem ponad wszystko, jak nic innego w tym chorym i okrutnym świecie. Dawałeś mi ukojenie, byłeś moim całym sercem. Każdego dnia oddawałem ci cząstkę siebie, każdego dnia dawałem ci najlepszy prezent na jaki było mnie stać. Prezentowałem ci swoją miłość, to uczucie, które do ciebie żywiłem, które było tak silne... tak prawdziwe... Jedyne i niepowtarzalne. Nikogo nie umiałem obdarować czymś takim...
     Teraz siedzę w blasku księżyca, błądzę wzrokiem wśród jego bladości. Stoi przede mną w pełni swej okazałości. Oskarża mnie, jakbym był winny wszystkiemu co wydarzyło się do tej pory. Skazuje mnie na żywot z poczuciem winy, to wypala moją duszę. Płonę... Tonę... Duszę się... Żywioły zjednoczyły się przeciwko mnie i karają za przewinienia. Kalają moje ciało i serce, za coś czego nie zrobiłem... To nie było moją winą, to nie było częścią moich zamiarów. Krew spływa strużką z moich ust, krople ze skroni kapią prosto na moje dłonie. Siedzę pochylony i spisuję swe intencję... Moje ostatnie słowa do ciebie. To jest jak klątwa rzucona na moje oblicze. To jest jak przekleństwo, które powoli mnie zabija. Wypaliło niewidzialne piętno, które nie zniknie... To piętno będzie moją insygnią do końca życia.




      Blaskiem muska skórę, niby z zamiarem delikatności... Pełnia przemienia mnie w bestię. Myślę o tobie, spisuję na papierze słowa... Spisuję je własną krwią... Światło... Drażni mnie i próbuje obudzić to co jest wewnątrz... Dopełniam dzieła, które planowane było odkąd odszedłeś. Dopełniam dzieła sięgając po żyletkę. Nie chcę tak żyć... Nie powinienem żyć, będąc tym czym jestem teraz. Ta klątwa się dopełnia. Księżyc wzmaga bardziej. Naciska na moją osobę... on mnie wzywa... Woła moje wilcze ja. Nie chcę być potworem, który kocha właśnie ciebie... Byłeś idealny, byłeś... Właśnie... byłeś. Chcę byś w moim chorym umyśle taki pozostał. Powoli nacinam swoje ręce... Każda sznyta, za każdą myśl o tobie, za uczucie... za wspomnienia żyjące wewnątrz mnie... Za czas, który poświęciłem, by przy tobie trwać... Ukochany...    
     Kochałeś potwora... Uciekłeś, pozostawiając mnie samego w tym przerażającym świecie... Pełen odrazy widok... Przeistaczam się... Moje oczy... Spowija je mgła... Ciało zaczyna boleć... Księżyc woła coraz głośniej... Nie mogę już uciekać... Nie dam rady wyrwać się z jego objęć... Szpony trzymają mnie tak mocno... Czuję, że patrzy na mnie... Moi bracia wzywają mnie ze wzgórza, na którym się poznaliśmy... Tracę kontrolę... Staje się zwierzęciem... Pragnę cię... ale to pragnienie jest inne... Dopadnę cię jeszcze dziś mój ukochany...



wtorek, 21 maja 2013

Kevin x Kiseop (Vinseop) U-KISS


Tytuł:”Niebezpieczny.”
Bohaterowie: Woo Sunghyun (Kevin) & Lee Kiseop (Kiseop)
Pairing: Kevin x Kiseop
Gatunek: One shot, Rating – G, Short, Romans, Dramat.
Zespół: U-KISS


     Siedziałem z Kiseopem w kawiarni jak zwykle. Konsumowałem swoje ulubione muffinki. Od pewnego czasu nie byłem sobą... odpływałem, wgapiając się w przestrzeń... Moje myśli krążyły dookoła tematu sensu życia, nad jego pięknem i paroma innymi aspektami. Kątem oka dostrzegałem jak ten do mnie mówi, a bynajmniej rusza ustami. Nie wiedziałem czy to szept, krzyk czy... ehh... Byłem daleko... W pewnej chwili uderzył pięścią w stół. Wróciłem na swoje miejsce I znów go słyszałem. Wszystkie dźwięki wróciły do mnie z wielką siłą.
     -Czy ty mnie do cholery słuchasz?! - Krzyknął na mnie rozgniewany. Był czerwony ze złości. - Mam tego dość! Nie poznaję cię już. Zachowujesz się dziwnie! - Machał rękami, czasami trafiając dłońmi stół. - Z nami koniec! Idź do diabła! - Warknął I chciał wyjść, jednak złapałem go za dłoń. Moje oczy były pełne łez. - Zostaw mnie! - Wyszarpnął rękę I wyszedł. Dźwięki stały się przytłumione. Słyszałem szepty ludzi. Szydzili ze mnie? Chciałem uciec jak najdalej stąd... schować się gdzieś przed ich spojrzeniami. Założyłem okulary I ruszyłem w stronę wyjścia. Wpadłem na kelnerkę, byłem roztrzęsiony. Ta chwila uderzała moje serce, duszę, moje uczucia wybuchły. Wzrok ludzi skierowany na moją osobę... czułem się przez nich osaczony.
Wróciłem do domu. Nie wytrzymałem... zalałem się łzami jak dziecko. Oglądałem nasze zdjęcia, które stały na półkach. Miałem ochotę ze sobą skończyć. Okropnym jest usłyszeć takie słowa od osoby, którą kocha się całym sercem.

     Oboje jeździliśmy samochodami wyścigowymi, więc nie dało się go nie zobaczyć. Obserwowałem go, nie chciałem pokazywać jak się czułem. Jego nowy chłopak przyszedł się przywitać, kiedy tylko zauważył jego spojrzenie utkwione we mnie. Popatrzyłem na niego I obracając się na pięcie, olałem wszystko dookoła. Nałożyłem kask I wsiadłem do auta.
     Wyścig rozpoczął się chwilę później. Dawałem z siebie wszystko, chciałem aby Lee poczuł gorzki smak porażki. Nie udał mi się ten plan, gdyż przez moją nieuwagę wbiłem się w bandę. Odszedłem z toru wkurzony I załamany zarazem. Nigdy po zawodach nie czułem się tak źle, mimo że to była tylko próba.

     Wylądowałem w knajpce, zacząłem zapijać swoje problemy. On nie odbierał moich telefonów. Piłem coraz więcej. Kieliszek szedł za kieliszkiem, coraz szybciej traciłem głowę. Postanowiłem do niego pójść.
Zadzwoniłem do drzwi, a kiedy otworzył serce zaczęło walić mi jak oszalałe. Cofnąłem się, jednak kiedy chciał je zamknąć, chwyciłem pewnie za klamkę. Szarpnął je I zamknął, nawalałem w nie pięściami, krzyczałem I lamentowałem. Był tam z tym facetem. Wkurzony opuścił dom I pociągnął mnie na zaplecze. Szarpałem się, wrzeszczałem I łkałem zarazem.
     -Idiota! - Ryknął na mnie, zataczając kółka po uliczce.
     -Co jest...? Znalazłeś sobie nowego do rżnięcia? - Powiedziałem szyderczo. W odwecie na moje słowa uderzył mnie w twarz. - Jego też bijesz? Jesteś skurwielem! - Warknąłem. Bił mnie ile tylko mógł, skopał na ziemi.
     -Nie chcę cię więcej widzieć! - Krzyknął ostatecznie I rzucił we mnie swoją bluzę... Zrobił to z pełną pogardą dla mojej osoby. Leżałem na ziemi, widziałem całe swoje życie przed oczyma, widziałem jego... miałem dość.. Mimo, że miałem ochotę się zemścić, nie wiem czy byłbym w stanie, za bardzo go kochałem...

     Następnego dnia odbyły się kolejne zawody. Wszedłem pewnym krokiem na teren przy torze. Z uniesioną głową I twarzą pełną siniaków, spojrzałem na niego. Moje oczy były pełne powagi, żalu I częściowo nienawiści... tęsknota także była ich częścią. Spuścił wzrok, gdy tylko to dostrzegł. Widziałem jak tamten facet go całował, jak go dotykał... Wsiadłem do auta I czekałem na zielone światło. Ruszyliśmy. Szliśmy łeb w łeb, czasami się wyprzedzając. Walczyłem o pierwsze miejsce, postanowiłem wybić go w bandę. Wbiłem się w jego lewy bok. Stracił kontrolę, majtał się na prawo I lewo, miałem nadzieję, że wyleci. Nie przewidziałem jednego... przestałem panować nad wozem I wywaliło mnie na przód. Samochód przeturlał się kilka razy po torze. Kiseop zaczął się kręcić, jechał prosto na mnie. Obserwował moją zakrwawioną twarz, świat zwolnił.
     -Kocham cię... - wyszeptałem, wiedząc że zaraz pożegnam się z tym światem. Musiał wyczytać to z ruchu moich warg, bo po jego policzku poleciała pojedyncza łza. Serce biło coraz wolniej. Czas powrócił do normy. Uderzył we mnie. Nastąpił wybuch. Jego auto wylądowało dalej. Kiedy tylko się zatrzymał... cały zesztywniały ze strachu.
     -Sunghyun... - przechodziło mu przez myśl. Moje imię rozbrzmiewało w jego umyśle, łzy leciały mimowolnie. Więc jednak mnie kochał...




_____________________________________________________________________________
Oto i zamówiony Kevin z Kiseopem :D Wiem, że to zamówienie jest stare, ale dopiero wróciła mi wena.
Mam nadzieję, że wybaczycie mi to. ~ Kana


piątek, 17 maja 2013

Yongguk x Zelo (BangLo) B.A.P


Tytuł : "Odebrano mi skrzydła."
Bohaterowie : Bang Yong Guk (Yongguk), Choi Jun Hong (Zelo)
Pairing: Yongguk x Zelo
Gatunek: One shot, Dramat, Rating-G, Short.
Zespół : B.A.P

     Rodzimy się, by umrzeć. Umieramy całe swoje życie, gdyż z każdym dniem zbliżamy się do tego ostatniego. Umarłem z chwilą, kiedy odebrano moje skrzydła...

     Pierwszy raz dostrzegłem jego postać pewnej zimowej nocy. Był piękny, wręcz niesamowity. Moje oczy nie mógłby się od niego oderwać,  nie chciały uciekać od cuda, które napotkały na swojej drodze. Jego imię brzmiało... Ahh.. Yongguk... Mój umysł był rozproszony, kiedy o nim myślałem... Oczy niczym echo, widziałem jego obraz milion razy... Podążałem za jego głosem. Moje dłonie pragnęły poczuć delikatność jego skóry...
     Myślałem o nim coraz mocniej, coraz częściej... Co więcej wydawało się, że już go spotkałem... Miałem już wszystko... I na jego temat... i jego całego... I wtedy zobaczyłem go znowu... Dotykanego przez inne dłonie... przytulanego przez innych... Cały mój świat spoczywał w czyiś ramionach. Byłem okropnie zazdrosny, miałem obsesję... Dlaczego on mnie nie pamięta?... DLACZEGO ON MNIE NIE PAMIĘTA?!     
     Czasami musimy podejmować ważne decyzje... Różne decyzje... Inne od dotychczasowych...
Czym się stałem? KIM JESTEŚ? Ciemnością? Fantazją? Kreujesz życie dla własnej wygody? Robisz to wyłącznie dla siebie, czy dla innych? Gdzie twoje doświadczenie? Gdzie te przeżycia? Nie masz ich? Może jesteś szalony? Kompletnie oszalałeś... ale... ALE JESTEŚ WOLNY... Wolny anioł bez skrzydeł...



__________________________________________________
Wybaczcie minna-san, że długo nic nie dodawałam. Postaram się dodać do południa *o ile wstanę* HoD i CG. Po prostu wena ze mnie uszła... na dość długi czas miałam znów blokadę twórczą i nie jestem w stanie nawet napisać porządnej piosenki. Chyba trochę mi przeszło, więc znowu powinnam systematycznie wrzucać na blogi twórczość. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. OTO I ZAMÓWIONE BANGLO <3

Mam jeszcze Sehuna x Suho prawie skończonego, więc no ^^ 
KANA HWAITIN' ! ;3
~ Kana