czwartek, 30 maja 2013

Tao x Sehun 3 (TaoHun) EXO K&M (maknae couple)

Tytuł: „Blizny...”
Bohaterowie: Huang Zitao (Tao) & Oh Sehun (Sehun)
Pairing: Tao x Sehun (maknae couple)
Gatunek: One shot, Dramat, Raiting NC-17, Double droubble.
Zespół: EXO-K & EXO-M



     Kiedy tak się zastanawiam... Co ja ci takiego zrobiłem... Hunnie... Kochałem ponad wszystko, jak nic innego w tym chorym i okrutnym świecie. Dawałeś mi ukojenie, byłeś moim całym sercem. Każdego dnia oddawałem ci cząstkę siebie, każdego dnia dawałem ci najlepszy prezent na jaki było mnie stać. Prezentowałem ci swoją miłość, to uczucie, które do ciebie żywiłem, które było tak silne... tak prawdziwe... Jedyne i niepowtarzalne. Nikogo nie umiałem obdarować czymś takim...
     Teraz siedzę w blasku księżyca, błądzę wzrokiem wśród jego bladości. Stoi przede mną w pełni swej okazałości. Oskarża mnie, jakbym był winny wszystkiemu co wydarzyło się do tej pory. Skazuje mnie na żywot z poczuciem winy, to wypala moją duszę. Płonę... Tonę... Duszę się... Żywioły zjednoczyły się przeciwko mnie i karają za przewinienia. Kalają moje ciało i serce, za coś czego nie zrobiłem... To nie było moją winą, to nie było częścią moich zamiarów. Krew spływa strużką z moich ust, krople ze skroni kapią prosto na moje dłonie. Siedzę pochylony i spisuję swe intencję... Moje ostatnie słowa do ciebie. To jest jak klątwa rzucona na moje oblicze. To jest jak przekleństwo, które powoli mnie zabija. Wypaliło niewidzialne piętno, które nie zniknie... To piętno będzie moją insygnią do końca życia.




      Blaskiem muska skórę, niby z zamiarem delikatności... Pełnia przemienia mnie w bestię. Myślę o tobie, spisuję na papierze słowa... Spisuję je własną krwią... Światło... Drażni mnie i próbuje obudzić to co jest wewnątrz... Dopełniam dzieła, które planowane było odkąd odszedłeś. Dopełniam dzieła sięgając po żyletkę. Nie chcę tak żyć... Nie powinienem żyć, będąc tym czym jestem teraz. Ta klątwa się dopełnia. Księżyc wzmaga bardziej. Naciska na moją osobę... on mnie wzywa... Woła moje wilcze ja. Nie chcę być potworem, który kocha właśnie ciebie... Byłeś idealny, byłeś... Właśnie... byłeś. Chcę byś w moim chorym umyśle taki pozostał. Powoli nacinam swoje ręce... Każda sznyta, za każdą myśl o tobie, za uczucie... za wspomnienia żyjące wewnątrz mnie... Za czas, który poświęciłem, by przy tobie trwać... Ukochany...    
     Kochałeś potwora... Uciekłeś, pozostawiając mnie samego w tym przerażającym świecie... Pełen odrazy widok... Przeistaczam się... Moje oczy... Spowija je mgła... Ciało zaczyna boleć... Księżyc woła coraz głośniej... Nie mogę już uciekać... Nie dam rady wyrwać się z jego objęć... Szpony trzymają mnie tak mocno... Czuję, że patrzy na mnie... Moi bracia wzywają mnie ze wzgórza, na którym się poznaliśmy... Tracę kontrolę... Staje się zwierzęciem... Pragnę cię... ale to pragnienie jest inne... Dopadnę cię jeszcze dziś mój ukochany...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz