poniedziałek, 14 stycznia 2013

Reita x Ruki (Reiuki) The Gazette


Wiecie... podobno opowiadania, piosenki... wyrażają pragnienia i dziwactwa autora xD Powiem wam, że nigdy nie marzyłam o ranieniu kogokolwiek i spijaniu czyjejś krwi. xD To tak na marginesie. Mam jeszcze w planach - B.A.P, B1A4, Tasty, Xenos-5, Big Bang, F_cuz i MBLAQ :D Wyczekujcie minna-san :3 I piszczie co jeszcze chcielibyście czytać ;3















Tytuł : "Krwawy koncert."
Bohaterowie : Akira Suzuki (Reita) & Takanori Matsumoto (Ruki) & Yutaka Tanabe (Kai) & Kouyou Takashima (Uruha) & Yuu Shiroyama (Aoi)
Pairing:  Akira Suzuki  x Takanori Matsumoto ( Reiuki )
Gatunek : Angst, Rating NC-17, One shot.
Zespół : The Gazette

     Trasa koncertowa The Gazette przebiegała świetnie, zespół zyskał wielu nowych zwolenników i zadowolił mdlejące pod sceną fanki. Krzyk, pisk, dobra zabawa i gorąc- typowy klimat koncertu. Nagle światła zgasły, zespół począł grać Taion - ostatnią piosenkę zaplanowaną na ten wieczór. Ruki padł na kolana i zaczął śpiewać. Włączono dwa reflektory prosto na wokalistę i kolorowe światła na resztę band'u. Głos Rukiego rozbrzmiewał i wprawiał ludzi w zachwyt. Weszły mocniejsze tony, powoli robiło się gorzej. Nie dawał rady przy nich i bardzo się zdenerwował na fakt, iż zepsuł koncert przez chore gardło.
     -Dou ka hidoi yume da to oshiete hoshii, saigoni mouichidodake warattemiai... - ledwo dokończył i ruszył ze sceny jak burza. Nie miał już nawet ochoty rozdawać autografów. Wtedy na środku pojawił się perkusista, a zarazem lider.
     -Dziękujemy wam bardzo Tokio! Dobranoc! - krzyknął na całe gardło.
     Reszta zaczęła machać do fanek i rzucać gadżety promocyjne i płyty. Fanki zaczęły domagać się wokalisty, ten zaś wszedł z impetem do garderoby i ze złością uderzył z całej siły w ścianę. Krew popłynęła z jego kostek na podłogę i poplamiła ubranie, kiedy ponownie zamachnął się, by uderzyć rozległo się pukanie do drzwi.
     -Czego?! - krzyknął drżącym głosem.
     -Ruki, fanki się niecierpliwią, obiecałem, że spróbuję cię przyprowadzić. W ogólnie czemu masz taki głos? Co się dzieje? -spytał po czym po prostu wszedł do garderoby. Ujrzał posokę... krew ściekała z dłoni jego kolegi. Jego zmartwienie urosło do niewyobrażalnych rozmiarów.
     -Takanori! Coś ty zrobił?! - krzyknął na chłopaka basista.
     -Ja... ja wszystko zepsułem! Cały koncert przeze mnie poszedł się pieprzyć! - odparł nagle.
     -Ty... co ty gadasz?!  Fanki są zachwycone! - krzyknął  ponownie karcąco, podszedł i złapał kolegę za nadgarstek. Krew ubrudziła także dłoń Reity. Podniósł kawałek materiału z krzesła i wytarł ślady krwi. Miał opuchniętą dłoń i pozdzieraną skórę. Pocałował rany, na co Ruki wytrzeszczył oczy.
     -Akira... co ty... co ty robi... -urwał, gdyż przerwano mu delikatnym pocałunkiem. Ich wargi złączyły się. Mimo swego stylu pachniał słodko, czekoladowy szampon i łagodnie pachnący krem. Jego oczy błyszczały od łez. Szkliste piękno sprawiło, że w wokaliście coś pękło. Lubił Reitę, nawet bardziej niż powinien. W chwili kiedy chłopak dał mu dowód, że także ma coś do niego i to, że w końcu wylądował w jego objęciach dało mu siłę. Czuł każdy jego mięsień, słyszał jego przyspieszone bicie serca.
     -Czemu to zrobiłeś? - spytał półszeptem wokalista.
     -Chciałem sprawdzić czy czujemy to samo... jak  widać miałem co do tego rację. Widziałem jak na mnie patrzysz Ruki. Miałem nadzieję, że tak zareagujesz. - odparł.
     Faktycznie, Ruki mógł już wcześniej dostrzec pewne gesty Reity, które mogły o czymś świadczyć. Akira spojrzał ponownie na rękę kolegi, wyrzucił materiał po czym przyciągnął go bliżej siebie i zaczął ssać ranę. Spijał jego krew niczym wampmir oszalały z pragnienia, jakby wysysał z niego jad próbując ratować jego życie. Kto normalny tak robi? Wokalista zastanawiał się dłuższą chwilę, aż w końcu zapytał:
     -Czemu pijesz moją krew? Przecież to chore...-
     Reita przyglądał mu się przez chwilę z intrygą. Nagle zerwał koszulkę z kolegi. Jego usta ubrudzone były świeżą krwią, a mimo to wyglądał seksownie i pociągał lepiej jak narkotyk, uzależniający i wprowadzający w osłupienie.
     -Wiesz, twierdzisz że to chore, ale to po tobie widać podniecenie sytuacją. - odpowiedział pełen podstępu w głosie i z uśmiechem typu "wygrałem". Tak, on zawsze tego chciał. Widzieć jak jego ukochany jest podniecony na jego widok, na to co robi. Przyłożył usta z powrotem do kostek chłopaka i ssał dalej. Ruki przestał ukrywać, że ten dziwny i trochę sadystycznie chory gest go pociągał. Poczuł ucisk w spodniach, nagle został pchnięty na pobliską ścianę.
     -Ja naprawdę wszystko spieprzyłem! - utwierdzał się dalej Ruki.
     -Pieprzyć to ja mogę ciebie. - powiedział Reita , uniósł głowę i rozpalił swoim wzrokiem chłopaka.
Dreszcz jaki go przeszedł był tak silny, podniecił się jeszcze bardziej kiedy prawe udo basisty wylądowało na jego męskości. Takanori objął chłopaka wkładając ręce pod koszulkę po czym wbił w jego plecy paznokcie tak mocno, że pojawiła się krew. W sumie to wina Akiry, który zaczął ocierać się o wokalistę wprawiając go w coraz to większą ekstazę. O dziwo ból pleców bardzo mu się spodobał. Czysty masochizm.
     -Wbij je mocniej... proszę... - wyszeptał Takanoriemu do ucha.
     -Czy te siniaki na jego ciele... te zadrapania to wina jego fetyszu? To wszystko ślady po seksie... teraz już wiem skąd się biorą. - zastanawiał się w myślach Matsumoto. Ich ciała złączyły się, oboje dyszeli z podniecenia. W pewnym momencie oboje byli już bez koszulek co było idealnym momentem dla Akiry. Przyssał się do brodawek kolegi co wywołało ciche pojękiwanie. Na te dźwięki chłopak jeszcze bardziej zaczął go dotykać co także powodowało silniejsze reakcje Takanoriego. Wbijał się w ciało basisty raz po raz zadając mu więcej zadrapań. Oboje mruczeli z przyjemności. Soft sadistic seks był mimo obaw wokalisty bardzo przyjemny. Kiedy  starszy zaczął go drapać i przygryzać skórę jęczał jak oszalały. Wszystko wzbierało w nim jeszcze bardziej. Wtedy basista już zaczął dobierać się do jego męskości, rozpinał spodnie i wtedy... usłyszeli pukanie do drzwi. To był Kai wraz z Uruhą i Aoi, którzy byli bardzo zdenerwowani nieobecnością członków zespołu.
     -Czy wy wiecie, że nie wychodzi się z koncertu bez spotkania z fanami?! - krzyczał rozgniewany Kai.
     -Jeśli za 5 minut nie wyjdziecie to wchodzimy i wynosimy was stamtąd ! - dodał po chwili równie zdenerwowany Aoi.
     -Ja nie mam zamiaru ich wynosić! Wyciągnę ich za nogi na scenę tak, by poobijali się twarzami o ziemię! - ryknął i pogroził Uruha.
     -No cóż...-wyszeptał Akira.
     Błagalne spojrzenie Takanoriego mówiło samo za siebie. Wtedy starszy dokończył:
     -Musimy tam pójść, a dokończymy zabawę jak wrócimy do hotelu. Obiecuję. - W tej samej chwili uśmiechnął się znacząco po czym porządnie zacisnął dłoń na kroczu młodszego i namiętnie pocałował przygryzając jego wargi.
     -Obiecuję...-

3 komentarze:

  1. A wszystko tak ładnie się zapowiadało... Czemu Kai to zepsuł? Mistrz drugiego planu wkracza do akcji :)
    Opowiadanie bardzo mi się podobało, choć z tG to nie jest mój ulubiony pairing.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to za zdjęcia na dole..... czy ja o czymś nie wiem?! ;o

    OdpowiedzUsuń