środa, 24 września 2014

Tao x Kris 6 (TaoRis) EXO

Tytuł:”The only one...”
Bohaterowie: Wu Yi Fan (Kris); Huang Zitao (Tao)
Pairing: Tao x Kris
Gatunek: One shot, Rating – G, Romans, Dramat, Short.
Zespół: EXO


     -Pamiętasz jak się poznaliśmy? - Kris nagle spytał Tao, siadając po turecku na łóżku. Młodszy w tym czasie zrobił kilka kroków w stronę okna i spojrzał na gwiazdy.
     -Pamiętam dokładnie... kolor twoich ubrań, to jak się czułeś, jak się uśmiechałeś... - odparł, przełykając ciężko ślinę.
     -A wiesz, że tamtego dnia, kiedy cię zobaczyłem... - urwał nagle, spuszczając głowę.
     -Noo?... - Tao usiłował wycisnąć z niego resztę zdania.
     -Zakochałem się... - wyszeptał – może to głupie, ale po prostu się zakochałem. - Dodał już głośniej. Po policzku Tao popłynęla pojedyncza łza. - Uciekałeś tyle czasu, po prostu uciekałeś, zostawiłeś mnie i mimo tego, że się po prostu bałeś, to bolało. - Oznajmił, spoglądając ponownie na chłopaka.
     -Musiałem. - Odparł stanowczo, podpierając się ręką o parapet.
     -Wymówka. - Skontrował szybko Kris, zagryzając dolną wargę. - Wymówka, żebyś nie czuł się z tym źle. - Starszy zaczął swoje psychologiczne wywody. - Chciałeś poczuć się lepiej, tłumacząc sobie, że oddajesz mnie w lepsze ręce. - Wziął głęboki oddech. - Jak myślisz, skoro cię kocham, to jakie mogą być te „lepsze ręce”? - Spytał, ciągle oczekując jakiejkolwiek reakcji. - Jak myślisz? Z kimś innym byłoby tylko coraz gorzej, chociaż nawet i bez takiego kogoś jest źle, bo brakowało mi ciebie. - Kontynuował. - Powiedziałem ci wszystkie moje sekrety, opowiedziałem o każdym lęku... o wszystkim co pozostawiłem. Dalej uważasz, że nie jesteś właściwą osobą? - Chłopak zacisnął ręce w pięści. - Może i byłem samolubny w tej miłości, ale wiesz jaki jestem... Upadłem, nie czułem – nie żyłem... - Wyrzucił na koniec, zanim porządnie popłynęły łzy. Tao nie mógł tak dłużej czekać, nie umiał już po prostu się nie odzywać, widział że rani tym starszego, widział jak bardzo cierpi, jak traci grunt. Obrócił się szybko i podszedł czymprędzej do Yifana.
     -Ale ja cię kocham... - wyszeptał, siadając na łóżku – kocham cię... kocham po stokroć. - Mówił dalej. - Przy tobie jestem szczęśliwy, w końcu naprawdę szczęśliwy... - jego głos się łamał. - Ja nie umiem inaczej... Zawsze uciekałem – z pojedynczej łzy zrobił się potok, blade policzki nabrały rumieńców, skóra pod oczami zrobiła się sina, usta także. - Z-zawsze uciekałem... - zająknął się, a w tej samej chwili w pasie chwycił go Kris, po czym przyciągnął do siebie.
     -Już cicho. - Wymamrotał kładąc się, a Tao wtulił się w jego tors. - Huang Zitao, pamiętaj do końca życia, że jesteś dla mnie najważniejszy... może zrozumiałem to późno, chociaż nie tylko ja, ale nie wyobrażam sobie żebym miał cię teraz stracić. - Wplutł palce w jego włosy. Nie odchodź nigdy więcej, bo tego nie przeżyję... - wyszeptał, całując blondyna w głowę. - Rozumiesz? - Spytał, bardziej spokojny. W końcu poczuł bliskość ukochanego, ciepło jego ciała, mógł otrzeć jego łzy. Odpowiedzią na jego pytanie stała się cisza, nieprzenikniona, odbijająca się echem, przerażająca. Jednak była taka tylko przez sekundy. Spokojny oddech, równomierne bicie serca... zasnął.

     -Dobranoc, Zitao. Jesteś tym jedynym.- Wyszeptał na koniec i ruszył za chłopakiem do krainy Morfeusza.  


3 komentarze:

  1. Jakie słodkieee. Czekam na dalsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej!
    To było naprawdę fajnie!
    Może za krótkie i może nie do końca wszystko wytłumaczone, ale jest idealne!
    Jak ja kocham ten paring. heheh :)
    Sama zainspirowałaś mnie do napisania czegoś,więc pisze się teraz BakeYeol. ^^

    OdpowiedzUsuń